sobota, 30 grudnia 2017
30.12.2017
Jaki był dla mnie rok 2017? Nie do końca taki jakbym tego chciała. Zaczął się fatalnie. Dzień przed Nowym Rokiem zmarła moja babcia,5 stycznia mieliśmy pogrzeb. W styczniu udało mi się jeszcze zdać prawo jazdy. Potem dostałam pracę w szkole podstawowej. Umowę miałam do czerwca. Praca wspaniała, idealna. W kwietniu na pół roku przeprowadziłam się do dziadka do bloków bo on wyjechał. Poczułam jak to jest mieszkać samej. W czerwcu wyjazd na zieloną szkołę i pobyt w szpitalu- atak kołki nerkowej. W czerwcu i lipcu dwa wesela jako świadkowa. W lipcu wyjazd nad morze do pracy. Spotykałam się też z kimś, ale oczywiście dostałam po dupie. W sierpniu poszłam na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, wspaniałe przeżycie, poszłam z przyjaciółką i niestety nasza przyjaźń została wystawiona na próbę, która trwa do dziś. Padło zbyt wiele słów z jej ust, ona widocznie problemu nie widzi. Czasami się spotkamy, ale to nie to samo co kiedyś. W sierpniu dostałam wspaniałą informację, że przedłużają umowę w szkole. Wrzesień minął spokojnie. Do grudnia remontowałam mieszkanie w którym zamieszkałam sama. Małe, ale własne. Pokój, kuchnia i łazienka. Mieszkam teraz sama i jest dobrze. Zobaczymy co przyniesie kolejny rok.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czyli to był intensywny rok. Też byłam w tym roku z dzieciakami nad morzem jako wychowawca i nie narzekam. Praca ciężka, ale satysfakcjonująca. A mieszkanie samemu bywa naprawdę fajne i ciekawe. Chachulko, życzę Ci, aby nadchodzący rok 2018 był dla Ciebie jak najbardziej łaskawy i udany, aby spełniły się twoje marzenia i pragnienia. Szczęśliwego Nowego Roku
OdpowiedzUsuń